czwartek, 7 stycznia 2016

Platoniczna Miłość

ONE SHOT
Rodzaj: Angst
Wiek: ???
Pairing: Taegustin
Ostrzeżenia: Poruszająca serce historia, może spowodować dużo płaczu, przykre momenty, ogromna ilość lokowań produktu, za które mi nie płacą (jeszcze)
Od ałtoreczki: 
   Pisane z miłościom i rakiem, proszę mi nie wybrzydzać bo to nie jest obiad u babci a blog z fanfykszyn.

   Obudziłem się o osiemnastej. -„Pewnie już śpi” - pomyślałem smętnie upijając ze szklanki łyk kompotu z suszu. Ociężale wstałem z rogówki w kącie salonu i podszedłem to okna, gdy tylko przez nie wyjrzałem, moim oczom ukazała się dwójka chłopców rzucająca się kocią kupom w piaskownicy. Wróciłem na starą kanapę, usiadłem i zacząłem rozmyślać nad życiem. Moja żona z córką wyjechały do teściowej, od początku myślałem, że kiedy będę miał wolną chatę to wykorzystam to i zrobię potańcówkę z uczestniczkami „Ju ken dens”, że będzie się lał alkohol, a Michał Piróg zrobi striptiz na telewizorze. Myliłem się. Kiedy moje domostwo wyzbyło się żony i dziecka, na ich miejsce wprowadziła się pustka i kłucie serca. Nigdy w życiu nie pragnąłem imprez, alkoholu ani Michała Piróga... No może przy ostatnim można było dyskutować, to dobry ziomek, gdyby nie on, to pewnie nie hodowałbym w ogrodzie żywotnika zachodniego potocznie zwanego tują, ewentualnie małym Michałem, ale to osobny temat. Jednak to nadal nie było to.
   Kiedy wyrwałem się z zamyślenia, szybko chwyciłem laptopa i włączyłem tę kupę złomu z windowsem xp, na którym nie chciał chodzić mi cs:go. Szlag by to. Aczkolwiek to nie czas na użalanie się nad biedą, szybko niczym Lee Sungyeol wychodzący z busa przed klubem Progresja Music Zone przed Infinite Effect w Warszawie, odpaliłem Internet Explorer. Od razu, na spersonalizowanej stronie Gógl pojawił się ten jaskrawy promyczek w pochmurny dzień, ten krzaczek na suchej niczym trawnik mojego sąsiada pustyni, ten wiersz Adama Mickiewicza w tomiku poezji romantycznej przepełnionej Słowackim. O kogo chodziło? Nie inaczej, był to Lee Taemin. Jego pieczarkowy herstajl z czasów nuna nomu jepo, żółta kurteczka, w której przypominał bananka, no i oczywiście, te papuziowate pysie polisie. Nie cackając się, wszedłem w moją ulubioną witrynę – Tumblr. Na moim koncie o wdzięcznej nazwie ILoveLeeTaemin69 uzbierała się już spora liczba, 15 powiadomień. „Aguś, tamblerowa gwiazdo!” - podjarałem się pod nosem wołając mojego psa – Szarika, który w tym momencie zrobił przerwę od wodopoju „eu de toilette” i przybiegł polizać mnie po twarzy. Wszedłem w aktywność i zobaczyłem że 14 powiadomień mówiło o zreblogowaniu zdjęć przez tumblr ILoveLeeTaemin96. „O jaka kozacka nazwa” - wykrzyknąłem do Szarika, który w tym właśnie momencie rozrywał mojego Zakopiańskiego Kapcia. Jednak nie chciałem go za to karcić, a niech się chłopak wyszaleje, sam chyba zaraz otworzę sobie szampana.
   Postanowiłem sprawdzić ostatnie powiadomienie, szczególnie że mówiło ono o nowym obserwującym! Zjechałem sobie w dół strony i moim oczom ukazał się tumblr OnewusPapaShawol123. Ta nazwa zabrzmiała na tyle zachęcająco że wszedłem w link prowadzący do ów bloga, który był dla mnie zaskoczeniem niczym 2 Girls 1 Cup, ponieważ nie był on o tym niezdarnym staruchu (tak jak tamten film nie był o paniach pijących z jednej szklanki) a o moim Taesiu! „Sarani Moto!” - wykrzyknąłem, widząc że będę miał co reblogować tej nocy. W ten oto sposób zacząłem przeglądać strony zdjęć mojego najśliczniejszego Maknaesia.
   Jednak nic nie trwa wiecznie i nie jest tak dobre, jak miałem nadzieję że będzie. Około strony 25 moim oczom ukazało się wspólne zdjęcie Taemina i... i... i... tego wstrętnego, zżabiałego, murzyńskiego i dobrze grającego w dramach Minho! Moje serce w tym momencie pękło. „TAEMINNNN” - zacząłem wyć rozpaczliwym tonem odrzucając na bok ten złom i rzucając się na podłogę. Moje serce było złamane. Czemu on mnie nigdy nie dostrzegał. Byłem bardziej męski od tego wysokiego zwyrodnialca. Lepiej tańczyłem od tego uchodźcy. Znałem biegle język polski. Mógłbym tak wymieniać przez wieki, jednak na nic się to zdało. Taemin nigdy nie mógł być mój. Popełznąłem po podłodze do kuchni, gdzie zacząłem topić smutki w czterodniowym schaboszczaku, który kiedy starałem się usadowić na krześle zdążył nasiąknąć moimi łzami. Gdy w końcu siedziałem już przy tym stole, spojrzałem w stronę tego potężnego kawałka mięcha, w którym na moje nieszczęście, pojawiła się twarz Taemina. „Taemin-chan, notice me” - zachlipałem żałośnie. Czemu ta miłość tak boli?  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz