Rodzaj: Angst
Wiek: ???
Pairing: Taegustin
Ostrzeżenia: Poruszająca serce historia, może spowodować dużo płaczu, przykre momenty, ogromna ilość lokowań produktu, za które mi nie płacą (jeszcze)
Od ałtoreczki:
Pisane z miłościom i rakiem, proszę mi nie wybrzydzać bo to nie jest obiad u babci a blog z fanfykszyn.
Obudziłem się o osiemnastej. -„Pewnie
już śpi” - pomyślałem smętnie upijając ze szklanki łyk
kompotu z suszu. Ociężale wstałem z rogówki w kącie salonu i
podszedłem to okna, gdy tylko przez nie wyjrzałem, moim oczom
ukazała się dwójka chłopców rzucająca się kocią kupom w
piaskownicy. Wróciłem na starą kanapę, usiadłem i zacząłem
rozmyślać nad życiem. Moja żona z córką wyjechały do
teściowej, od początku myślałem, że kiedy będę miał wolną
chatę to wykorzystam to i zrobię potańcówkę z uczestniczkami „Ju
ken dens”, że będzie się lał alkohol, a Michał Piróg zrobi
striptiz na telewizorze. Myliłem się. Kiedy moje domostwo wyzbyło
się żony i dziecka, na ich miejsce wprowadziła się pustka i
kłucie serca. Nigdy w życiu nie pragnąłem imprez, alkoholu ani
Michała Piróga... No może przy ostatnim można było dyskutować,
to dobry ziomek, gdyby nie on, to pewnie nie hodowałbym w ogrodzie
żywotnika zachodniego potocznie zwanego tują, ewentualnie małym
Michałem, ale to osobny temat. Jednak to nadal nie było to.
Kiedy wyrwałem się z zamyślenia,
szybko chwyciłem laptopa i włączyłem tę kupę złomu z windowsem
xp, na którym nie chciał chodzić mi cs:go. Szlag by to. Aczkolwiek
to nie czas na użalanie się nad biedą, szybko niczym Lee Sungyeol
wychodzący z busa przed klubem Progresja Music Zone przed Infinite
Effect w Warszawie, odpaliłem Internet Explorer. Od razu, na
spersonalizowanej stronie Gógl pojawił się ten jaskrawy promyczek
w pochmurny dzień, ten krzaczek na suchej niczym trawnik mojego
sąsiada pustyni, ten wiersz Adama Mickiewicza w tomiku poezji
romantycznej przepełnionej Słowackim. O kogo chodziło? Nie
inaczej, był to Lee Taemin. Jego pieczarkowy herstajl z czasów nuna
nomu jepo, żółta kurteczka, w której przypominał bananka, no i
oczywiście, te papuziowate pysie polisie. Nie cackając się,
wszedłem w moją ulubioną witrynę – Tumblr. Na moim koncie o
wdzięcznej nazwie ILoveLeeTaemin69 uzbierała się już spora
liczba, 15 powiadomień. „Aguś, tamblerowa gwiazdo!” -
podjarałem się pod nosem wołając mojego psa – Szarika, który w
tym momencie zrobił przerwę od wodopoju „eu de toilette” i
przybiegł polizać mnie po twarzy. Wszedłem w aktywność i
zobaczyłem że 14 powiadomień mówiło o zreblogowaniu zdjęć
przez tumblr ILoveLeeTaemin96. „O jaka kozacka nazwa” -
wykrzyknąłem do Szarika, który w tym właśnie momencie rozrywał
mojego Zakopiańskiego Kapcia. Jednak nie chciałem go za to karcić,
a niech się chłopak wyszaleje, sam chyba zaraz otworzę sobie
szampana.
Postanowiłem sprawdzić ostatnie
powiadomienie, szczególnie że mówiło ono o nowym obserwującym!
Zjechałem sobie w dół strony i moim oczom ukazał się tumblr
OnewusPapaShawol123. Ta nazwa zabrzmiała na tyle zachęcająco że
wszedłem w link prowadzący do ów bloga, który był dla mnie
zaskoczeniem niczym 2 Girls 1 Cup, ponieważ nie był on o tym
niezdarnym staruchu (tak jak tamten film nie był o paniach pijących
z jednej szklanki) a o moim Taesiu! „Sarani Moto!” -
wykrzyknąłem, widząc że będę miał co reblogować tej nocy. W
ten oto sposób zacząłem przeglądać strony zdjęć mojego
najśliczniejszego Maknaesia.
Jednak nic nie trwa wiecznie i nie
jest tak dobre, jak miałem nadzieję że będzie. Około strony 25
moim oczom ukazało się wspólne zdjęcie Taemina i... i... i...
tego wstrętnego, zżabiałego, murzyńskiego i dobrze grającego w
dramach Minho! Moje serce w tym momencie pękło. „TAEMINNNN” -
zacząłem wyć rozpaczliwym tonem odrzucając na bok ten złom i
rzucając się na podłogę. Moje serce było złamane. Czemu on mnie
nigdy nie dostrzegał. Byłem bardziej męski od tego wysokiego
zwyrodnialca. Lepiej tańczyłem od tego uchodźcy. Znałem biegle
język polski. Mógłbym tak wymieniać przez wieki, jednak na nic
się to zdało. Taemin nigdy nie mógł być mój. Popełznąłem po
podłodze do kuchni, gdzie zacząłem topić smutki w czterodniowym
schaboszczaku, który kiedy starałem się usadowić na krześle
zdążył nasiąknąć moimi łzami. Gdy w końcu siedziałem już
przy tym stole, spojrzałem w stronę tego potężnego kawałka
mięcha, w którym na moje nieszczęście, pojawiła się twarz
Taemina. „Taemin-chan, notice me” - zachlipałem żałośnie.
Czemu ta miłość tak boli?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz